Podobnie jak każdy z nas chciałby opływać w luksusy, zwierzęta również marzą o wygodnym życiu. Nie każde z nich wygrało los na loterii i ma ciepły dom. A przecież tak niewiele trzeba, by im pomóc.
Zima to ciężki czas dla zwierząt, szczególnie tych bezdomnych. Czekają w schroniskach, przytuliskach, domach tymczasowych na swój prawdziwy dom. Są tam szczeniaki, od urodzenia niechciane i te starsze, po przejściach, które już zawiodły się na człowieku.
– W tej chwili na swoich nowych właścicieli czeka 270 psów i 50 kotów, ta liczba zazwyczaj wzrasta zimą podczas robienia „porządków” świątecznych. Większość to mieszańce, ale trafiają się także te rasowe – opowiada Katarzyna Hermanowicz, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie.
Porzucane są w czasie wakacji, podczas zimowych ferii i przerw świątecznych. Tak postępują ci, dla których mieszkające z nimi dotąd zwierzę nagle stało się niewygodną rzeczą utrudniającą wyjazd. A przecież są inne, nie drastyczne rozwiązania tego problemu.
Hotele dla zwierząt
– Na terenie Szczecina są dwa hotele dla zwierząt. Można też skorzystać z usług petsittera, czyli opiekuna dla zwierząt – mówi Julia Augustyniak, pracownik szczecińskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Są nimi najczęściej studenci lub ludzie samotni, którzy kochają zwierzęta. Zostawia się zwierzaka pod opieką konkretnej osoby i to w mieszkaniu. Koszt pobytu zwierzaka to wydatek około 15-20zł – dodaje.
Bardzo często szczecińskie bezdomne psy i koty adoptują Niemcy. Nastała tam moda na przygarnianie zwierząt ze schroniska.
– Moim marzeniem jest, by ta moda zapanowała także w Szczecinie! – mówi Augustyniak. – Przypomina mi się historia psa „Dziadka”, w bardzo zaawansowanym wieku. Przygarnęła go starsza milionerka z Niemiec. Niedawno dostaliśmy zdjęcia „Dziadka” w obróżce z kryształkami Swarovskiego wysiadającego z Rollce-Royca. Historia niczym z bajki! – śmieje się Julia.
Dom tymczasowy
Jeżeli nie mamy warunków, by trzymać psa w domu, a chcemy pomóc, możemy zdecydować się na adopcję tymczasową, gdzie zaopiekujemy się psem do czasu znalezienia mu docelowego domu. Taką możliwość znajdziemy zgłaszając się do siedziby szczecińskiego TOZ.
– Domy zastępcze to często jedyna szansa na adopcję. Zwierzęta dostają szanse na życie w godnych warunkach, w których mogą czekać na „swojego człowieka” na resztę życia – dodaje Augustyniak.
A ci, którzy w końcu zdecydują się przygarnąć na stałe zwierzaka mogą mieć pewność, że wszystkie futrzaki są zaszczepione, odrobaczone, wysterylizowane. Dodatkowo osoba, która zdecyduje się na zwierzę ze schroniska jest też zwolniona podatku za czworonoga.
Chcesz pomóc? Wejdź na: www.toz.szczecin.pl,
Babcia Rita
Rita to średniej wielkości ruda suczka oceniona na około 10 lat i 7 miesięcy, choć można sądzić, że jest zdecydowanie młodsza. Jest bardzo ruchliwa i energiczna, wszędzie jej pełno. Jest w boksie z dwoma postawnymi psami, ale to ona sprawuje tam rządy. Rita zawsze jest pierwsza przy kratach kiedy do boksu podchodzi człowiek. Wdzięczy się, zerka zalotnie, wystawia łapkę w nadziei na choć trochę zainteresowania. To pies niesamowicie wpatrzony w człowieka. Kiedy jest obok opiekuna nie interesuje ją nic innego. Uwielbia głaskanie i przytulanie, opiekuna zalizałaby na śmierć. Czy ta psia babcia ma szansę na ciepły kąt u ciebie? Suczka trafiła do schroniska 8 października 2009r.
Ciumcia
Prawdopodobnie było jak zawsze – pies się znudził, trafił na ulicę, a stamtąd do schroniska. Po tym nastąpiło wiele tygodni bez nadziei, wśród stada walczących o przetrwanie psów. Nadzieja przyszła wraz z wolontariuszami, którzy zabrali Ciumcię ze schroniska. Okazało się, że suczka, choć początkowo przestraszona i nieśmiała nie straciła wiary w ludzi. Każdego wita jak dobrego przyjaciela, bardzo entuzjastycznie i z ogromną wylewnością, nie tracąc przy tym swej wrodzonej delikatności. Jest bardzo uległa i skupiona na swym opiekunie. Jest zrównoważona, na smyczy kroczy jak prawdziwa dama. Co chwilę ogląda się za siebie, by sprawdzić czy opiekun nadal jest z nią. Jest karna i posłuszna. Grzecznie, bez paniki i histerii zostaje w kojcu, gdzie czeka na kolejny spacer.
Fago
Każdego dnia czekałem na wieczór, bo wtedy wracał mój człowiek. Nie zawsze miał coś do jedzenia, nie zawsze miał dobry humor. Czasem przechodził obok mnie nie zwracając uwagi na to jaki jestem stęskniony i głodny. Pewnego dnia człowiek się nie pojawił. Tkwiłem więc uwiązany do metalowych prętów czekając na cud. Na szczęście ktoś zainteresował się mną i moim pieskim losem. Już po kilku dniach życie się odmieniło. W kojcu TOZ szybko przypomniałem sobie, że życie ma sens, że jest świat poza naszą starą altaną. Spacery, pieszczoty, patyki no i zawsze pełna micha! Nie ciągnę na smyczy, słucham poleceń moich ludzi, nie jestem wybredny kulinarnie. Chciałbym znaleźć kogoś do kochania. Nie jestem kudłatym kurduplem, umiem dumnie kroczyć przy twojej nodze człowieku. Będę cie bronił, kochał i nigdy cie nie zawiodę! Może chciałbyś mnie poznać?




